Tak. Miałam wtedy pisać o polityce. Ciul z nią. Tak, ujęłam to brzydko. Minął od wtedy miesiąc a ja nie znalazłam czasu, by skończyć tamten tekst. I co? Jajco. Nic.
Szkoda nie zadać pytania, po co w ogóle zabierać głos. Powody? Tak. Są ale krzyczą o rewizję sensu.
Ja wiem, że jak coś napiszę, to ma to przeważnie sens, nie jest powierzchowne i powielone od innych. Jestem dociekliwa, wytrwała i , cholera, oryginalna. Ale, wiecie co? Nikogo specjalnie to nie interesuje. I szlus. Wszystko w temacie. Mam pewną liczbę tak zwanych odsłon czy wejść czy jak to tam nazwać. Liczba nie jest równa zero ale nie robi na mnie wrażenia. Ma robić??? No, chyba nie.
Niniejszym pozdrawiam wszystkich odwiedzających mój blog.
Ale, powiedzmy sobie szczerze, nie jest was wielu a ja mam wywalone na tzw autopromocję. Nie znam się na tym i nie mam czasu. Tak. Mam ważniejsze sprawy.
Chcecie wiedzieć, jakie? Pytanie jest retoryczne bo i tak odpowiedź napiszę.
Ja kocham życie. Pisanie też ale życie bardziej.
Życie nieraz oznacza wycięcie z życia.
Uwielbiam paradoksy.
Jeżdżę teraz pociągiem a George mnie odbiera z Zielonej.
Zima szaleje, auto stoi pod oknem.
Gdy ląduję na mecie, jest moc.
Tamtych dwoje, Profesor, ja i George.
Poza tym nie ma nikogo.
I tu się zaczyna kaszana i kończy.
Tak. Jest okej. Jet super. Kwitniemy i Ona też. Jest z każdym dniem coraz lepiej.
Jest po prostu zajebiście a jak nie wierzycie to dalej, zajrzyjcie.
Albo właściwie, dajcie se spokój.
Amen w pacierzu. I takie jedno słowo.
Uf. Idę spać. Co za luksus. Czaicie?

Dziękuję za nowe wpisy. Twój chyba najwyższy Fan!
OdpowiedzUsuńNajwiększy 🫣
OdpowiedzUsuńCzytam ,czytam ....znajduję na fb....Krystyna
OdpowiedzUsuń