Odsłuchałam pewien materiał, w którym muzułmanin daje świadectwo swojego nawrócenia na katolicyzm. Podaję tytuł: 'Muslim activists invaded Catholic Church to stomp on Eucharist'. Film do znalezienia na you tube.
Rzeczywiście, grupa oddanych Allachowi muzułman wtargnęła na katolicką Mszę, by oskarżyć uczestniczących o największy możliwy grzech, czyli czczenie chleba i wina zamiast prawdziwego Boga. I dla katolików i dla muzułman czczenie stworzenia jest bałwochwalstwem, bluźnierstwem. I tak na Mszę katolicką patrzał autor wspomnianego nagrania, jak na chorą praktykę bałwochwalczą. Jak dla mnie, było to doświadczenie dogłębnego nawrócenia, podobnego do tego, którego doświadczył św. Paweł. Materiał naprawdę dał mi kopa. Ten człowiek, wówczas muzułmanin, poprzez świadectwo uczestników Mszy, znalazł Boga, którego myślał, że zna. Zobaczył jak tragicznie się mylił, sądząc, że musi stale zabiegać o Jego względy, dokonywać nieustannie nadludzkiego wysiłku, by się Mu przypodobać, w strachu, że byle zaniedbanie sprawi, że straci Jego przychylność. Wtedy, na tamtej Mszy w drzazgi padł system, który go trzymał w karności. Odczuł wszechogarniającą go miłość, akceptację i światło, którego źródła nie rozumiał. Kluczową rolę, poza oczywiście samym Bogiem, odegrał wtedy ksiądz posługujący we Mszy i wierni. Polecam ten film szczerze sobie obejrzeć. Ja się nie mogłam oderwać. Ja, stary katol, ugruntowany w wierze poprzez liczne trudy i ostre bitwy z sobą samą, pomyślałam, że ciągle jestem Szawłem.
Ludzie. Kwestią kluczową jest świadectwo naszej własnej wiary.
Nie trzeba wiele mówić, nie trzeba nawracać werbalnie. Trzeba znać Pismo Święte, mieć na co dzień czas dla Boga i dać się kształtować duchowo Duchowi Świętemu. Porzucać fasady i przylgnąć do prawdy. Porzucać próżne zajęcia i robić to, co trzeba.
Wtedy świat się będzie odmieniał.
Fasada to ponura świątynia sztucznego boga, którym się sami czynimy a wiara w Boga wywraca wszystko do góry dnem. By góry przenosić i usadzać na właściwe miejsce. To się wszystko dzieje w jednym celu i poza nim nic nie ma sensu: odnaleźć w sobie Boga i z Nim dojść jakoś do Nieba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz